A chciała kupić bilet, wyjechać na krótko, napisać list, okno otworzyć po burzy,
wydeptać ścieżkę w lesie, nadziwić sie mrówkom, zobaczyć jak od wiatru jezioro się mruży.
Minuta ciszy po umarłych / czasem do późnej nocy trwa (W. Szymborska)

chrabkowska1

Być może tak było. Może chciała się wybrać na kolejną wycieczkę, które tak polubiła po przejściu na emeryturę. Może chciała spotkać kogoś albo pójść na spacer i cieszyć się nadchodzącą wiosną. Może… Śmierć zawsze przecina nić marzeń w najmniej spodziewanym momencie.
Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy informację o odejściu Pani Profesor Chabowskiej, szczególnie ci, którzy mogli spotykać Ją na szkolnym korytarzu, w pokoju nauczycielskim czy na spotkaniach z absolwentami.

Pracę w „Sobieskim” rozpoczęła w roku 1965, w nowo wybudowanej siedzibie naszego liceum przy ul.Czerwionki (obecnie Bukowa), gdzie pracowała aż do 2001 roku. Studiowała na wydziale matematyczno-fizyczno-chemicznym WSP w Gdańsku, więc mogła uczyć wielu przedmiotów, ale wybrała fizykę. Dyrekcja liceum zawsze wysoko oceniała jej umiejętności pedagogiczne, w tym świetne przygotowanie uczniów do egzaminów maturalnych i studiów, olimpiady przedmiotowej, a także zaangażowanie w życie szkoły.

Jako wychowawca i opiekun nie szczędziła sił i czasu dbając o potrzeby swoich wychowanków. Była wzorem pracowitości i odpowiedzialności. Przez wiele lat z pasją prowadziła Spółdzielnię Uczniowską, a nawet utworzyła sklepik szkolny pod nazwą „U Urszuli”. Kilkakrotnie opiekowała się uczniami w ramach wakacyjnych hufców pracy. Była organizatorką licznych wycieczek. Tę pasję kontynuowała po przejściu na emeryturę podróżując z chórem w Rumi i kołem ZNP po całym świecie.

O wartości nauczyciela świadczą jednak nie tylko pozytywne opinie dyrekcji, kuratorów czy otrzymane medale, ale to, jak została zapamiętana przez uczniów, którym poświęciła wiele lat swego zawodowego życia. „Wspomnienie jest formą spotkania” twierdzi K. Gibran, oddajemy więc głos byłym uczniom do dziś noszących w sercu Panią Profesor. Tym, którzy poszli w Jej ślady i podjęli studia na wydziale fizyki oraz tym, którzy wybrali zupełnie inne kierunki studiów.

  

"Prymusi wspominają Ją jako wymagającego, nakłaniającego do samodzielnej pracy pedagoga. Cenią Jej zorganizowane lekcje, logikę wykładu i egzekwowanie wykonania każdego zdania. Humaniści twierdzą, że wprawdzie wiele wymagała, ale potrafiła docenić każdą chęć opanowania materiału. Jeżeli ktoś nie potrafił rozwiązywać zadań, a ja należałam do takich uczniów , otrzymywał pozytywne oceny za opanowanie teorii. Tę mógł opanować każdy. Natomiast surowo oceniała tych, którzy się nie uczyli. Była mądrym nauczycielem. W mojej pamięci pozostanie jako osoba bardzo serdeczna zarówno w stosunku do ucznia, jak i nauczyciela. Tak się stało, gdy powróciłam w szkolne mury, by uczyć j. angielskiego. Mogłam liczyć na wsparcie duchowe. Zapamiętałam nie tylko Jej filuterny uśmiech, Jej pogodę ducha, ale chęć pomocy w różnych sytuacjach." (Zdzisława Aleksandrowska)

"Pani Profestor Urszula Chabowska była moją nauczycielką fizyki w Liceum Ogólnokształcącym im. Jana III Sobieskiego w Wejherowie w latach 1967-1971. Była dość wymagająca, ale potrafiła też odpowiednio przekazać swoją wiedzę. Najbardziej zapamiętałem preferowany przez p. prof. Urszulę bardzo systematyczny sposób podejścia do rozwiązywania zadań. Co szczególne, najbardziej przydało mi się to już na studiach politechnicznych, zwłaszcza z fizyki jądrowej oraz z ... matematyki. (...) Dwadzieścia kilka lat po maturze nasze drogi znów się skrzyżowały, tym razem w chórze Lira w Rumi, w którym przez kilka lat razem śpiewaliśmy, już jako koleżanka i kolega.Zadzwoniłem do Niej 4 marca 2022r. nie przypuszczając, że będzie to nasza ostatnia rozmowa".  (Andrzej Waśkowski)

"Wiem, że mnie dobrze nauczyła fizyki. Jej lekcje, z mnóstwem zadań (zapewne wielu pamięta czerwony zbiór zadań Zellingera !) doceniłem po latach. Choć przecież wiemy, że niektórzy z nas stresów przed lekcjami fizyki nie uniknęli." (dr hab. Bartłomiej Ciesielski)

"Bardzo miło Ją wspominam. Uczyła mnie fizyki. Zdawałem u Niej maturę. Po studiach miałem praktykę u pani Profesor i… zacząłem uczyć informatyki w naszym liceum." (Jan Gruba)

"Była opiekunem Spółdzielni Uczniowskiej, a ja prezesem. Często bywałam u Niej w domu, by policzyć miesięczne przychody ze sprzedaży w sklepiku. Pisemnie podliczałam długie słupki, a pani Urszula sprawdzała. Kamień z serca mi spadł, gdy zgadzało się moje dodawanie. Jej pozytywna ocena była cenna." (Bożena Conradi)

"Sala nr 52 była królestwem profesor Urszuli Chabowskiej. Dwa rzędy ławek, między nimi przejście i Pani profesor z niezwykłą mimiką twarzy, energiczna, uśmiechnięta, życzliwie przyjmowała wierszyki naszego autorstwa, które tworzyliśmy w celu przełożenia terminu sprawdzianu. I ten zaczarowany zeszyt plusów i minusów, uzupełniany przez klasowego pisarza! Ten motor naszych przygotowań do lekcji fizyki. Plus, minus lub plus i minus jednocześnie stanowiły ocenę odpowiedzi ucznia przez Panią profesor na proste pytania typu: „Podaj definicję…. danego pojęcia fizycznego, sens fizyczny jednostki, wzór na przyśpieszenie w ruchu jednostajnym przyspieszonym, wielkość pracy wykonywanej w czasie niesienia teczki do szkoły… i wiele innych. Pytania kierowane były do nas wszystkich i prawie wszyscy chcieliśmy odpowiedzieć - 90% osób z ręką w górze! A profesor Chabowska, wnikliwie nas obserwując, prosiła o odpowiedź tylko jedną ze zgłaszających się osób. My również wnikliwie obserwowaliśmy Panią profesor i z mimiki twarzy oraz z Jej oczu bezbłędnie odczytywaliśmy czy to odpowiedź na plus, czy na minus." (Marzena Skrzynecka)

  

Chrabkowska2

Pani Profesor, będziemy o Pani pamiętać, bo „umarłych wieczność dotąd trwa dokąd pamięcią im się płaci” (W. Szymborska).